O zaufaniu do siebie
Mieliłam ten temat w sobie przez jakiś czas i nie byłam pewna jak go ugryźć.
Są ludzie, którzy dochodzą do najlepszych i najtrafniejszych wniosków przez refleksję, medytację, przemyślenia w samym środku swojej głowy. U mnie ten proces szukania swojej prawdy zachodzi przez rozmowę - myślę, że to główny powód dlaczego moi przyjaciele i znajomi postrzegają mnie jako ekstrawertyczkę, bo nie mam problemu, a wręcz dążę do tego, żeby przegadywać swoje sprawy z osobami wokół mnie. Dlatego też trudno jest mi zachować tajemnice (nie, że nie umiem, ale przychodzi mi to z trudem).
Nieraz w pracy łapałam się na tym, że już samo wypowiedzenie pytania na głos przynosiło mi odpowiedź, nad którą wcześniej się głowiłam. Na studiach przed egzaminem więcej zapamiętywałam w trakcie dwóch-trzech godzin wspólnej powtórki z dziewczynami niż przez wieczór i noc czytania i robienia notatek. W domu często rozmawiam sama ze sobą na głos (dobra, zwykle szeptem, żeby mój partner nie pomyślał, że już do końca zdurniałam) i często sama wobec siebie przyjmuję rolę adwokata diabła i tak sobie debatujemy - ja i ja.
To ma swoją słabą stronę.
Słuchanie ludzi o odmiennych poglądach lub innej wrażliwości czasem prowadzi do tego, że przestaje się ufać sobie. Niektórzy przypisują kobietom większą intuicję, niż mężczyznom. Dla mnie ta kobieca, a właściwie ludzka intuicja to zwyczajnie zaufanie do swoich emocji i odczytywanie sygnałów z ciała, coś czego tradycyjne wychowanie pozbawia chłopców (ale to temat na zupełnie innego posta).
Dość przydługawy ten wstęp, więc do rzeczy. Parę tygodni temu przez kilka dni źle spałam. Przewracałam się w łóżku na prawo i lewo, nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Do tego w ciągu dnia czułam się bardzo zmęczona, ociężała, męczyły mnie wzdęcia i lekkie zaparcie. No dobra, myślałam sobie, jestem w ciąży, to 'normalne'. (Znacie to? 'taka pani uroda', 'musi boleć', 'chcesz być piękna, musisz cierpieć'). Od początku ciąży mam z tyłu głowy, że mam ryzyko cukrzycy ciążowej, bo mój tata na nią chorował a moja dieta, można powiedzieć, że opiera się na codziennej dawce słodyczy. Moim nocnym zmaganiom towarzyszyło swędzenie dłoni, nóg i podeszw stóp - jeden ze znanych mi objawów cukrzycy. Skoro kolejną noc z rzędu nie mogłam spać, zaczęłam googlować temat. Zdziwiłam się, kiedy moje objawy wypluły artykuły o cholestazie ciążowej.
Wiedza to potęga. Ale też potężny trigger lęku, przynajmniej jak się naczytasz o potencjalnych konsekwencjach medycznych. Na szczęście dzień czy dwa później miałam zaplanowaną wizytę u ginekologa, więc świadomie odsunęłam swój 'worry time' do tego dnia. W międzyczasie za to przegadywałam ten temat z bliskimi.
I tu dochodzę do sedna dzisiejszego wpisu. Gdybym wtedy nie zaufała sobie i dała się przekonać, że przesadzam, że to normalne, że nie ma sensu wierzyć doktorowi Google i że po prostu to jedna z niedogodności trzeciego trymestru albo alergia na orzeszki, nie wiedziałabym dzisiaj, że moja wątroba ma się gorzej. Nie ma się bardzo źle, wyniki tylko delikatnie wychodzą ponad normę, ale nie jestem zdrowa a mój stan mógł się pogarszać bez wprowadzenia leków i zmian w diecie. Dziś spokojnie zasypiam, czuję się lżejsza i mam więcej energii w ciągu dnia (intensywnie urządzamy kącik dla córki!), a za tydzień powtarzam badanie, żeby rzetelnie sprawdzić czy polepszyła się wydolność układu pokarmowego.
O tym, co przewaliło się przez moją głowę po otrzymaniu wyników badań napiszę osobno, bo to też trafnie pokazuje jak działa moja psycha (i pewnie nie tylko moja).
W każdym razie morał z tej historii jest taki, że nie tylko warto ale trzeba czuć i trzeba podążać za tym, co idzie z ciała. Nie ignorować bólu czy innych wrażeń zmysłowych, tylko odpowiadać na czasem subtelne sygnały, że coś się zmieniło albo że jakaś granica w organizmie zostaje właśnie przekroczona. Zadziałać zanim problem urośnie lub zanim będzie za późno. Zatrzymać się i powiedzieć sobie 'sprawdzam', bo jak piszą położne, lepiej sprawdzić kilka razy za dużo niż raz za mało. Czym innym jest samotroska (piękne określenie na angielskie 'self-care' które niedawno poznałam), jeśli nie tym właśnie?
Komentarze
Prześlij komentarz